Felieton

…i seks (cz. 3)

Ponoć pojedynek wygrywa się przed jego rozpoczęciem. Spojrzeniem, pewnością siebie itd. Myślę, że podobnie jest z relacjami damsko-męskimi. Zanim podejdzie się do dziewczyny (piszę ze swojej perspektywy – wybaczcie Panie), już się wie, czy w ogóle podchodzić jest sens.

Właśnie – chyba o to się we wszystkim rozchodzi. Podrywać, a przede wszystkim uprawiać seks można z sensem, albo bez sensu. Bezsensowny podryw/seks to taki, w którym szarżuje się na kobietę z tryumfalnym “HURRA!”. Sensowny, to umieć ocenić swoje realne szanse. Facet może być brzydki, gruby i źle ubrany, ale zawsze znajdzie się kobieta, której wyda się on interesujący. Zawsze. “Realna szansa” to ocena swojej umiejętności wykorzystania tego “zawsze”.

O wiele ważniejsze wydaje mi się jednak umieć spojrzeć na kobietę jako na osobę, która niekoniecznie musi chcieć(!). Czy jeśli wyperswaduję jej, żeby poszła ze mną do łóżka, a ona na odczepnego zgodzi się, dostanę to, czego chcę? Czy kobieta, którą spiję, jest tyle samo warta, co kobieta po prostu chętna? Wreszcie czy więcej dostanę od kobiety zakochanej we mnie po uszy (którą zachciało mi się wykorzystać), czy od kobiety, która po prostu uprawia ze mną seks?

Jest oczywiście szereg kobiet (ja nazywam je chętnymi idiotkami), które widzą w każdym mężczyźnie potencjalnego penisa, więc traktują wszystkich na równych prawach. Są też mężczyźni (mój znajomy mówi o nich s***e od NLP – powiedzmy, że to dobre przybliżenie), dla których każda kobieta to rozłożone nogi i tak też do niej podchodzą. Oni przydają się, kiedy chcemy zaspokoić swoje genitalia i tyle. Seks jest kilka kroków dalej. Gdzie?

Phillip Roth napisał banalne, ale jakże olśniewające zdanie, że mężczyzna patrzy na kobietę dokładnie tak, jak kobieta patrzy na mężczyznę. To wzrok, którym kobieta patrzy na mnie wyznacza granice. Ten wzrok dyktuje warunki i wytycza szlak. I tylko, jeśli w oczach kobiety pojawi się ta sama intencja, co w moich, dostanę to, po co przychodzę.

Mateusz Świstak

Roku Pańskiego 2009

2 odpowiedzi na „Felieton

  1. lolka pisze:

    nie przepadam za WUJ-em, ale czasem czytam, gdy czekam na zajęcia, a akurat pisemko wpadnie mi w ręce i… nie mogę się nadziwić, ze można stworzyć taki bełkot, nazwać go felietonem i zamieszczać w gazecie. przeciez to grafomania!
    “felieton” nie jest ani zabawny, ani mądry, ani ciekawy, oczywiście, jest to moja prywatna opinia (choc wiem, ze kilka osob ja podziela), ale nie rozumiem jak mozna zamieszczac cos na tak niskim poziomie! nie trafione porównania i metafory, w zasadzie brak jakiejs ciekawej konkluzji… dla mnie dno

  2. beata pisze:

    a ja uważam, że felietony Swistaka są rewelacyjne!!! a “lolka” widocznie jest pozbawiona poczucia humoru nudziarą ;] i nie zna sie na felietonach.

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.