Student potrafi. Graftmann, człowiek będący obecnie o krok od zostania magistrem filmoznawstwa na naszej uczelni, dwa lata temu wziął swojego akustyka, głowę pełną pomysłów i wszedł do skromnego studia lokalnego domu kultury, by nagrać po cichu coś, co wywołało głośne “bum!” w świecie muzyki.
Z czasem powstała płyta, bardzo wysoko oceniona przez takie tytuły jak “Machina” czy “Przekrój”. Zaczęły się koncerty w kraju i za granicą. Występował na OFF Festiwalu, grał na żywo w radiowej “Trójce”, a nawet supportował takie gwiazdy jak Yann Tiersen czy Hugo Race. Potem nastała dwuletnia cisza. Teraz Graftmann wraca z reedycją płyty sprzed dwóch lat wzbogaconą o parę nowych piosenek, jeszcze większym potencjałem i – co najważniejsze – z zapowiedzią nowej płyty! Premiera krążka powstającego pod okiem Przemka Myszora (Myslovitz) już wiosną przyszłego roku. Póki co, delektujmy się tym, co jest i czekajmy, bo jest na co!
- Pod koniec listopada wydałeś reedycję płyty sprzed dwóch lat. Dlaczego?
- Główny powód reedycji to przypomnienie o sobie. Okazało się, że nie dam rady wydać nowej płyty w tym roku. Stwierdziłem, że dobrze będzie się przypomnieć, bo przez dwa lata nie było nic nowego na rynku. Z propozycją reedycji wyszedł mój wydawca.
- Nową płytę zapowiadasz na wiosnę. Pracujesz nad nią z Przemkiem Myszorem (Myslovitz). Jak powstała ta współpraca?
- On sam mi tę współpracę zaproponował. Słyszał piosenki w radiu i stwierdził, że chciałby coś wspólnie nagrać. Okazało się, że słuchamy podobnej muzyki. W styczniu minie dokładnie drugi rok, odkąd pracujemy nad albumem, oczywiście z przerwami mniejszymi lub większymi – on ma swój zespół, rodzinę, sporo innych zajęć.
- Jak to się stało, że koncertowałeś w Niemczech i Anglii? To już jest pewnego rodzaju krok naprzód.
- Cała moja kariera wygląda tak, że bardzo dużo znajomych mi pomaga. Nie inaczej było w przypadku tych koncertów. Do Niemiec zaprosiła mnie koleżanka, która organizowała tam wernisaż, a w Londynie koncert zorganizowała kolejna znajoma, twierdząc, że byłby to niezły pomysł, zwłaszcza że piosenki, które śpiewam, są po angielsku. Obie akcje wypadły świetnie i jeśli tylko będę miał możliwość powrotu na zachód, na pewno to zrobię. To wspaniałe doświadczenie.
- Czy Twój kierunek studiów (filmoznawstwo) wpływa jakoś na Twoje teksty piosenek?
- Tak, w moich tekstach można wyczuć dużo inspiracji filmowych. Na nowej płycie będzie na przykład piosenka o Grecie Garbo. Tak naprawdę to już jestem jednym krokiem po studiach; jestem już prawie niedoszłym bezrobotnym krytykiem filmowym, ale będę robił wszystko, żeby pisać o filmach.
- Jakieś plany koncertowe na styczeń, luty? Planujesz występy w Krakowie?
- W Krakowie na razie nie, jako że jestem świeżo po koncertach. W grudniu grałem w Klubie Pod Jaszczurami. Po płycie bardzo bym chciał zagrać koncert tutaj, wtedy też będzie większa trasa promocyjna. Póki co, jedynym pewnym występem jest koncert w styczniu w Poznaniu.
Rozmawiał Piotr Madej
Strona internetowa artysty: www.myspace.com/graftmann