Lata przygotowań, szczegółowe regulacje co jest dozwolone, dostojni goście, wszechobecna ochrona BOR-u, tysiące fleszy, oczy świata skupione na Krakowie. Cały ten splendor był elementem wizyty na Uniwersytecie Jagiellońskim jednej z najskromniejszych osób na świecie – Dalajlamy XIV.
8 grudnia od samego rana ogólnopolskie stacje telewizyjne otaczały Collegium Novum, gdzie odbyła się uroczystość wręczenia doktoratu honoris causa (łac. z zasłużonej przyczyny) Jego Świątobliwości Dalajlamie XIV podczas nadzwyczajnego posiedzenia Senatu. Budynek został zamknięty pół godziny przed rozpoczęciem ceremonii, a osoby wchodzące do budynku kontrolował BOR.
W reprezentacyjnej sali oprócz członków Senatu UJ zasiedli zaproszeni goście i garstka studentów, którzy zaproszenia dostali m.in. od przewodniczącego Rady Kół Naukowych UJ, Wojciecha Koźmica: – W sobotę, 6 grudnia okazało się, że na nadanie tytułu honoris causa może wejść także kilkunastu studentów. W ten sposób, dzięki uprzejmości władz, kilkanaście osób reprezentujących różne wydziały, mogło spotkać się z Dalajlamą.
Buddyjski przywódca wygłosił krótkie przemówienie, w którym powiedział m.in.: – Dobre serce jest kluczem do szczęścia. Zdążył nawet zażartować, że “niewiele musiał się uczyć na ten doktorat”. Później odbyła się krótka konferencja prasowa w Collegium Novum, gdzie przywódca tybetański oznajmił m.in., że jego wizyta w Polsce nie ma charakteru politycznego. Spotkanie gość zakończył słowami: – Pora iść na lunch.
Aula ma tylko 1100 miejsc
Na długo przed spotkaniem ze społecznością akademicką emocje wzbudzało uzyskanie wejściówek. Ciężko je sprawiedliwe rozdzielić. Aula Auditorium Maximum może pomieścić do 1100 osób, a samych studentów UJ jest 45 tysięcy.
Wedle informacji, które udało nam się uzyskać z Samorządu Studentów, ok. 125 miejsc zarezerwowano członkom Senatu UJ i tzw. VIP-om. Wydział Filozoficzny, jako inicjator przyznania doktoratu, dostał wejściówki dla 400 osób. Pozostałych 14 wydziałów otrzymało po 10 biletów dla pracowników i po 20 dla żaków. Dla Uczelnianego Samorządu Studentów (czyli wszystkich uczelni krakowskich) przekazano 100 wejściówek: – Ową setkę rozdysponowaliśmy między samorządy innych uczelni, doktorantów oraz studentów – wyjaśnia Adam Ryś, przewodniczący SS UJ. – To, co zostało – rozlosowaliśmy. Dzięki zgodzie Rektora i administracji, 50 samorządowców pilnowało porządku w Auditorium Maximum, aby nie zabierać wejściówek pozostałym studentom.
Nie ma wątpliwości, że dla inicjatora powinno być najwięcej miejsc. Ciężko jednak stworzyć sprawiedliwy parytet wobec pozostałych studentów. Czy równouprawnienie to najlepsze rozwiązanie? Czy studenci nauk ścisłych i przyrodniczych są równie zainteresowani jak studenci uczący się o Dalekim Wschodzie?
Każdy wydział rozdysponował swoją pulę, jak mógł. Samorządy Studentów na Wydziałach Filologicznym, Zarządzania i Komunikacji, Biologii i Nauk o Ziemi oraz Matematyki i Informatyki prosiły studentów o e-maile. Samorządowcy WFz dostali prawie 600 zgłoszeń mailowych. Dokonali selekcji wedle jasnych zasad. Zgłoszenia mailowe od studentów WFz UJ poddano losowaniu za pomocą generatora liczb losowych, przy zachowaniu proporcji stosownych do instytutów.
Szkoda tylko, że nie wszystkie wydziały podały informacje na ten temat na stronach samorządu (na Wydziale Filologicznym były nawet plakaty). – Sposób rozdysponowania wejściówek zależał od porozumienia samorządu wydziałowego z dziekanem. Rozmawiałem ze wszystkimi szefami wydziałówek i nigdzie nie zgłaszano mi nieprawidłowości – mówi Adam Ryś, przewodniczący Samorządu Studentów UJ. – Przy tak dużym zainteresowaniu nie da się uniknąć zarzutu o niesprawiedliwe rozdzielenie. Jak na takie spore przedsięwzięcie było naprawdę OK.
BOR-owiki w AuMaksie
Mimo że w organizację imprezy zaangażowano wiele osób i włożono wiele pracy, pewnych niedociągnięć nie uniknięto. Wiele cierpliwości wymagało samo wejście do Auditorium Maximum, nawet jeśli przyszło się w wyznaczonym czasie. Ochroniarze budynku co jakiś czas otwierali drzwi, po czym grupa ściśniętych ludzi wlewała się do środka i tam czekała w szatni, gdzie panie nie nadążały z obsługą.
– Dalajlamie przysługiwała ochrona jak każdej głowie państwa, stąd też podwyższony stan bezpieczeństwa – wyjaśnia Katarzyna Pilitowska, rzecznik UJ. – BOR najpierw kontrolował wszystkich wchodzących, a studenci SS UJ sprawdzali wejściówki. Wpuszczanie osób odbywało się w sposób ciągły w godzinach podanych na wejściówkach.
Organizatorzy nie napisali na zaproszeniach, że na spotkanie nie będzie można wnosić toreb, plecaków ani aparatów fotograficznych, a jedynie to, co uda się unieść w rękach. Było to ogromnym problemem i powodowało opóźnienie, ponieważ zdezorientowani ludzie musieli w pośpiechu się przepakowywać.
Tym, którzy nie mieli zaproszeń, zgotowano po pewnym czasie niespodziankę – poznali Dalajlamę osobiście. – Decyzją Rektora, wszystkie osoby, które nie miały wejściówek, a czekały pod Auditorium Maximum, zostały wpuszczone do sal z telebimami specjalnie przygotowanymi na taką ewentualność – dodaje Katarzyna Pilitowska, rzecznik UJ. – Uważam to za wydarzenie bez precedensu w czasie całej tej wizyty.
Pytanie na śniadanie
Aulę Dużą o godzinie 15 wypełniły rzesze chętnych, by poznać laureata Pokojowej Nagrody Nobla. Niektórzy przynieśli wielką flagę tybetańską, ktoś przyszedł z małym dzieckiem. Między rzędami krążyli dziennikarze i fotoreporterzy oraz studenci z Samorządu w kolorowych czapkach dbający o porządek.
Dalajlama dotarł na czas, a nawet przedłużył spotkanie o godzinę. Debatę otworzył JM Rektor UJ prof. Karol Musioł, a później poprowadziła ją prodziekan Wydziału Filozoficznego prof. Marta Kudelska. Nazwała Dalajlamę XIV największym autorytetem moralnym po śmierci Jana Pawła II. – To, co mi się wydaje cenne, czym się kieruje Jego Świątobliwość to to, że najważniejsze jest powoływanie się na uniwersalne wartości wspólne wszystkim religiom. Na wstępie gość zaznaczył, że – wbrew temu, co mówiła jego przedmówczyni – nie jest nikim specjalnym. – To dla mnie wielki zaszczyt być na tym wspaniałym uniwersytecie w Polsce.
Zapisane na kartkach pytania przekazywane były do moderatorów. Pewne obawy budził ich dobór. Większość z nich była mało ambitna, jak np. o to, co Dalajlama je na śniadanie, czy zawsze nosi te same szaty lub czy jest szczęśliwy. Ciężko też uznać pytanie “Proszę powiedzieć nam chrześcijanom, czym jest śmierć?” za precyzyjnie sformułowane.
Nietrafione pytania rekompensowało uosobienie Dalajlamy, który ma dużo cierpliwości i poczucie humoru. Dystans do swojej osoby widoczny był niemal w każdej wypowiedzi, do której przywódca tybetański potrafił wpleść ciekawą anegdotę lub puentę.
W czasie debaty najbardziej zestresowaną osobą był tłumacz, który przyjechał z Dalajlamą z Gdańska. Duchowny dobrze to widział i starał się mu pomóc – dolewał wody do szklanki i przytrzymywał mikrofon.
Pierwsza transmisja on-line
Dla tych, którzy nie byli na żadnym ze spotkań, na stronie internetowej UJ prowadzona była transmisja na żywo obu uroczystości. – Realizacja video–streamingu z dobrymi parametrami było zadaniem, do którego UJ przymierzał się od dłuższego czasu, a wizyta Dalajlamy nas zmobilizowała – tłumaczy Józef Oleszkiewicz, kierownik Sekcji Usług Sieciowo-Serwerowych UJ. Zrobienie tego w dobrej jakości (tj. 30fps i rozdzielczość min. 320×240) jest trudne i kosztowne. UJ rozpoczął odpowiednie procedury, aby w przyszłości było wiele innych transmisji na żywo. Powstanie także archiwum udostępniające zasoby w internecie. Może następną okazją będzie wizyta Stevena Spielberga?
Zofia Bednarowska

